Jedziemy sobie rano i jakiś lokalny patriotyzm się we mnie budzi.
Boże! Jak tu pięknie!
Teraz rozumiem dlaczego władcy i rządzący zawsze tak bardzo negocjowali fakt, do kogo będzie należał Dolny Śląsk...
Cieszę się, że jest trochę mój.
Nie jestem stąd "od zawsze". Urodziłam się na Pomorzu. Potem ćwierć wieku spędziłam w Warszawie.
Ale dopiero tu, w Sudetach czuję, że jestem w domu. U siebie.
Deski Tereski
wtorek, 6 listopada 2018
Szukanie.
Marzenia...
Każdy z nas marzy chyba o swoim docelowym miejscu. Oczywiście fajnie jest mieć tylko dwadzieścia przedmiotów, nie chomikować, być niezależnym od miejsca...
A jednak! Założę się, że każdy przez chwilę przynajmniej myśli o własnym kawałku świata.
W moim świecie zawsze była to poniemiecka chałupa do remontu.
Założyliśmy sobie z Myszą, że będzie to "coś" w promieniu 35 km od Świdnicy. Obejrzeliśmy dziesiątki domów w realu, setki w sieci. Wielokrotnie przeżyliśmy zawód, wiele razy opadały nam ręce.
Przy przeglądaniu ogłoszeń wracał do mnie pewien bardzo źle obfotografowany budynek. W dodatku magiczne 5 km za granicą "35", ale...postanowiłam posłuchać kobiecej intuicji.
Jechaliśmy obejrzeć dwa inne, umówmy się na oglądanie tego.
Po drodze powiedziałam:
-Wiesz, czuję, że to miejsce nas zaskoczy. I faktycznie: stanęłam przed nim, popatrzyłam na i na dom, i na dąb i pomyślałam: Moje miejsce! Nasze miejsce.
Był 2 maja. Urodziny P.
Sudety. Mała wieś za Wałbrzychem, blisko granicy z Czechami.
Każdy z nas marzy chyba o swoim docelowym miejscu. Oczywiście fajnie jest mieć tylko dwadzieścia przedmiotów, nie chomikować, być niezależnym od miejsca...
A jednak! Założę się, że każdy przez chwilę przynajmniej myśli o własnym kawałku świata.
W moim świecie zawsze była to poniemiecka chałupa do remontu.
Założyliśmy sobie z Myszą, że będzie to "coś" w promieniu 35 km od Świdnicy. Obejrzeliśmy dziesiątki domów w realu, setki w sieci. Wielokrotnie przeżyliśmy zawód, wiele razy opadały nam ręce.
Przy przeglądaniu ogłoszeń wracał do mnie pewien bardzo źle obfotografowany budynek. W dodatku magiczne 5 km za granicą "35", ale...postanowiłam posłuchać kobiecej intuicji.
Jechaliśmy obejrzeć dwa inne, umówmy się na oglądanie tego.
Po drodze powiedziałam:
-Wiesz, czuję, że to miejsce nas zaskoczy. I faktycznie: stanęłam przed nim, popatrzyłam na i na dom, i na dąb i pomyślałam: Moje miejsce! Nasze miejsce.
Był 2 maja. Urodziny P.
Sudety. Mała wieś za Wałbrzychem, blisko granicy z Czechami.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






